Nie chcę by moi przyjaciele, którym ujawniłem swój nick przechodzili na drugą stronę ulicy na mój widok. Nie było ich wielu po tym jak straciłem niektórych spośród tych, do których wysyłałem emaile np. o niegodnym zachowaniu Bartoszewskiego, o ubeckiej prowokacji wobec Wojciecha Sumlińskiego i Przewodniczącego Komisji Likwidacyjnej WSI Antoniego Macierewicza, o absurdalnych atakach medialnych i manipulacjach. Straciłem także niektórych przyjaciół, gdy dobrowolnie przyznałem się, że głosowałem na, jak się okazywało chwilę później, największych "wrogów". Nie, nie tych.  Głosowanie na SLD i PSL  tak bliskie memu sercu "antysocjalistyczne elementy" z okresu stanu wojennego akceptują bez problemu. Od jednego z nich usłyszałem, ze już nigdy ręki mi nie poda. Kandydował z PO, w środowisku jest bohaterem.  Na ostatnich imieninach byłem dwa lata temu (środowisko nauczycielsko-dyrektorsko-prawnicze). Ledwo uszedłem z życiem po twierdzącej odpowiedzi na pytanie zadane w trakcie dyskusji z częścią dobrze już podchmieloną: czy ty przypadkiem k..wa nie głosowałeś na PiS?

Miałem nadzieję, że komunikując się wirtualnie zdołam przebić się ze swoimi racjami, że będzie jakaś dyskusja, jakieś argumenty. Nic z tych rzeczy. Głuche, może nawet złowrogie milczenie.

Nie ma to zatem najmniejszego sensu.

Dziękuję wszystkim moim rozmówcom, komentatorom i czytelnikom. Również tym, którzy na moje komentarze nie odpowiadali, Gospodarzom, panu Janke, któremu naraziłem się niezliczoną ilość razy. Nie mam żalu za to, że od ponad roku nie trafiałem na SG, mogłem przecież w każdej chwili odejść. Być może spotkam moich ulubionych rozmówców  za jakiś czas pod innym nickiem, gdzie indziej.